Od kilkudziesięciu minut znajdowali się w przestronnej sali konferencyjnej. Powoli zaczynał doskwierać im brak klimatyzacji. Mimo pootwieranych na oścież okien Czachor czuł kropelki potu na czole. Starał się dyskretnie sprawdzić, czy jego koszula również "odczuła" już skutki lipcowej temperatury.
– Kurwa, mogliby się ruszyć trochę – odezwał się zniecierpliwiony podkomisarz.
Czekali na prokurator Cieślak i podinspektora Górskiego. Rzeczywiście trochę się spóźniali. Było już w pół do dziewiątej. Artur uznał jednak, że może to i dobrze. Musieli dać czas młodemu Strzelińskiemu. Chciał, aby chłopak przemyślał sobie dokładnie, w jakiej sytuacji się znalazł, żeby trochę ochłonął. Wiedział, że syn posła jest przerażony. Najwyraźniej nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Trzeba było to umiejętnie wykorzystać. Człowieka przestraszonego, wyprowadzonego z równowagi łatwiej było nakłonić do współpracy. Kluczem do sukcesu było pokazanie mu w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł i że jedynym z niej wyjściem będzie właśnie współpraca z policją.
– Jezu, jak tu gorąco – westchnęła Klaudia, sięgając po stojącą na stoliku butelkę wody.
– Ty to masz chociaż szansę zostać miss mokrego podkoszulka – próbował zażartować Przemek. – A my?
wtorek, 31 stycznia 2017
niedziela, 29 stycznia 2017
Fundamenty - Rozdział XVII
Czachor ze sporym trudem i niemałym oporem przemierzał kolejne metry podziurawionej asfaltowej drogi w okolicach Hańczy. Tak długie zaniedbywanie treningów, zrobiło swoje. Komisarz dyszał teraz ciężko, coraz mniej rytmicznie uderzając stopami o podłoże. Mimo że słońce już prawie zaszło, a we włosach czuł przyjemny wiaterek, był cały spocony. Wręcz cały mokry. Pot lał się z niego strumieniami. Zastanawiał się, czy jest to efekt panującej o tej porze roku temperatury, czy może jednak spadku formy. Wcześniej biegał regularnie. Starał się zdrowo odżywiać. Przerwa sprawiła, że budowanie kondycji, którą wcześniej miał całkiem niezłą, trzeba było chyba zaczynać na nowo. Spojrzał na zegarek z GPS-em, na który odkładał sobie dobre parę miesięcy. Na liczniku miał już jakieś pięć kilometrów. Spojrzał na tętno. Dużo za duże – stwierdził. Bolały go stopy. Czuł, że nie zachowuje prawidłowej, wyprostowanej postawy oraz nie pracuje we właściwy sposób rękoma. Im bardziej zbliżał się do końca, tym było mu trudniej. Przydałaby się jakaś muzyka w uszach – pomyślał, kiedy w końcu minął znak z napisem "Hańcza". W oddali dostrzegł, zbliżającą się ku niemu postać. Nie widział jeszcze dokładnie jej twarzy, ale sylwetka wydała mu się znajoma. Magda, córka Mazurów – zorientował się, kiedy przebiegł kolejne pięćdziesiąt metrów. Wyszła chyba na spacer z psami. Tymi, które "przywitały" go w piątek, kiedy przyjechał do pensjonatu. Przyjrzał się nieco dokładniej dziewczynie. Poprzednio nie miał raczej ku temu okazji, zważywszy na dość krępujące okoliczności, w jakich ją poznał. Była średniego, jak na kobietę – normalnego, wzrostu. Miała ciemniejsze kasztanowe włosy i całkiem ładną twarz. Czarna obcisła bluzeczka z dość sporym dekoltem, którą miała na sobie, uwidaczniającym jej dosyć zgrabne piersi. Niezła – pomyślał komisarz. Nie miał jednak czasu na dłuższą refleksję nad urodą dziewczyny, gdyż usłyszał szczekanie, a po chwili krzyk Magdy:
– Maks! Bruno!
– Maks! Bruno!
sobota, 28 stycznia 2017
Fundamenty - Rozdział XVI
– Dobra, dobra. Super. Dzięki Małgorzatka. Czekam – zakończył rozmowę Wojciechowski.
Popatrzył na Artura. Czachora zaczynały irytować te durnowate spojrzenia.
– Brat, informatyk w firmie, która obsługuje pół miasta. Kuzyn, szmuglujący fajki przez granicę. Dilujący kumple z liceum. I Bóg wie, kto jeszcze. Cała Małgorzatka. – Uśmiechnął się szeroko. – Wszystko i o wszystkich. Szkoda, że nie zna żadnego księdza. Pomyśl sobie, ten to dopiero wszystko wie.
– Ale nie chce się tym dzielić – rzucił komisarz. – Kiedyś chciałem się coś dowiedzieć, to usłyszałem: "Tajemnica spowiedzi" i tyle.
– Aj... A czy ty jesteś Małgorzatką? Ta dziewczyna wszystkiego się dowie, jak będzie chciała. Zakręci tyłeczkiem raz, i drugi, i wszystko wie. To jest urok osobisty, stary.
Tego nie można jej odmówić – przyznał w duchu Artur.
– Ok – westchnął Wojciechowski. – Zgłodniałem. Mamy coś jeszcze do zrobienia?
– Facebook?
Przemek zastanowił się przez chwilę.
– Młody – zwrócił się do Króla – założyłeś już fejsa, żeby do Kaśki zagadać.
Aspirant popatrzył na niego z wyrzutem. Najwidoczniej jemu też nie podobały się takie żarty podkomisarza.
Popatrzył na Artura. Czachora zaczynały irytować te durnowate spojrzenia.
– Brat, informatyk w firmie, która obsługuje pół miasta. Kuzyn, szmuglujący fajki przez granicę. Dilujący kumple z liceum. I Bóg wie, kto jeszcze. Cała Małgorzatka. – Uśmiechnął się szeroko. – Wszystko i o wszystkich. Szkoda, że nie zna żadnego księdza. Pomyśl sobie, ten to dopiero wszystko wie.
– Ale nie chce się tym dzielić – rzucił komisarz. – Kiedyś chciałem się coś dowiedzieć, to usłyszałem: "Tajemnica spowiedzi" i tyle.
– Aj... A czy ty jesteś Małgorzatką? Ta dziewczyna wszystkiego się dowie, jak będzie chciała. Zakręci tyłeczkiem raz, i drugi, i wszystko wie. To jest urok osobisty, stary.
Tego nie można jej odmówić – przyznał w duchu Artur.
– Ok – westchnął Wojciechowski. – Zgłodniałem. Mamy coś jeszcze do zrobienia?
– Facebook?
Przemek zastanowił się przez chwilę.
– Młody – zwrócił się do Króla – założyłeś już fejsa, żeby do Kaśki zagadać.
Aspirant popatrzył na niego z wyrzutem. Najwidoczniej jemu też nie podobały się takie żarty podkomisarza.
piątek, 27 stycznia 2017
Fundamenty - Rozdział XV
Przez niemal pół godziny przeglądali Internet czytając, rozprzestrzeniające się w zawrotnym tempie, informacje o ataku na posła Strzelińskiego. Oczywiście artykuły były pełne niejasności i niedopowiedzeń. To jednak w żaden sposób nie przeszkodziło internautom w wysnuwaniu najbardziej spiskowych teorii. Aby rozładować trochę napięcie, policjanci dla żartów zaczęli czytać komentarze czytelników. Co chwila przewijał się w nich zamach. Rozbieżność pojawiała się w tym, kto go dokonał. Rosjanie. Niemcy. Rząd. A nawet Żydzi. Czachor zastanawiał się, czy ci ludzie naprawdę wierzą w bzdury, które wypisują. Ktoś nawet wspomniał o ataku kosmitów, ale został momentalnie „zakrzyczany” przez elektorat DZ. Ciekawe, czy już to nadają w telewizji? Skoro trafiło na pierwsze pozycje w serwisach, to pewnie tak. Artur rozejrzał się po pokoju. Niestety nie znalazł w nim telewizora.
W progu stanął podinspektor Górski. Opierał się o drewnianą framugę, energicznie kręcąc głową. Komisarz w jego oczach dostrzegł złość. Wściekłość. Nie. Tam było widać po prostu wkurwienie. Naczelnik był po prostu solidnie wkurwiony.
W progu stanął podinspektor Górski. Opierał się o drewnianą framugę, energicznie kręcąc głową. Komisarz w jego oczach dostrzegł złość. Wściekłość. Nie. Tam było widać po prostu wkurwienie. Naczelnik był po prostu solidnie wkurwiony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)